Projekt graficzny plakatu wykonała Grażyna Kulej- Zwiernik
środa, 10 czerwca 2015
wtorek, 9 czerwca 2015
Noc Bibliotek w MBP w Żaganiu
W tym roku, 30 maja, miało miejsce pierwsze krajowe wydanie Nocy Bibliotek. U nas Oddział dla Dzieci i Młodzieży organizuje Noc w Bibliotece do rana od kilku lat, ale oczywiście przyłączyłyśmy się do wydania krajowego i bardzo popieramy tą inicjatywę.
W sobotę, Biblioteka otworzyła swoje podwoje o nietypowej godzinie, bo dopiero o 18.00 i była otwarta do 23.00. W Oddziale dla Dzieci i Młodzieży królowały wiersze Juliana Tuwima, a szczególnie Lokomotywa, którą przeczytała Pani Małgorzata Zdanowicz, nastawniczy PKP PZK. Nasze Koleżanki, Ala i Bożenka, również wystroiły się w kolejowe mundury i czapki, a dzieci wykonały z papieru i kartonów lokomotywę i wagony. Pasażerami tego pociągu były zwierzęta. Na gwizdek pan Małgosi tabor wyruszył do znajdującej się przy kompleksie pałacowym Młynówki. Po powrocie, rozbawione i rozochocone wpadły do Oddziału dla Dorosłych po książki do ułożenia domina. Ułożyły je na korytarzu pałacowym, a nie było takie łatwe, bowiem postawienie tak dużej ilości książek w pozycji pionowej okazało się nie lada wyzwaniem. Za to kłaaadły się jak prawdziwe domino :-) Potem przyszedł czas na gry i zabawy aż do 23.00.
U nas natomiast było nieco mniej ruchu, ale też przyjemnie. Pewien pan, Użytkownik Biblioteki, dotrzymywał nam towarzystwa przez kilka godzin. Regionalista żagański, Pan Marian Świątek przyprowadził Gości z Niemiec, którzy okazali się miłośnikami kolejnictwa i z przyjemnością i zainteresowaniem oglądali wystawę Historia Kolejnictwa w Żaganiu. Żywo komentowali przedwojenne eksponaty, porównywali zdjęcia stare i współczesne. Odwiedził nas również mieszkaniec Żagania, który o tym, że trwa Noc Bibliotek dowiedział się z radia i przyszedł sprawdzić, czy rzeczywiście biblioteka jest jeszcze otwarta (było to przed godz. 22.00) i ... stwierdził, że chce czytać. Zapisał się i wypożyczył książki. Sporo ruchu wywołały dzieci, które przyszły po książki do układania domino w holu, a potem je zwracały. Były tak podekscytowane, że odbyło się to prawie szturmem ;-) Poza tym, kiedy była cisza i spokój ;-) był czas na ideę bookcrossingu czyli na uwolnienie ok. 30 książek i nadanie im wygenerowanego przez system numeru, bowiem 18 czerwca przypada XII edycja Ogólnopolskiego Święta Wolnych Książek.
I tak Noc Bibliotek minęła nam bardzo przyjemnie i nawet nie zauważyłyśmy upływu czasu.
Będą kolejne :-)
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Zaginione miasto Z Davida Grann'a w DKK dla dorosłych
Jak zawsze, w ostatni czwartek miesiąca (28.05.2015) spotkałyśmy się żeby wymienić się wrażeniami i opiniami na temat przeczytanej książki. Lektura Zaginionego miasta Z Davida Grann'a wywołała w nas mieszane uczucia.
Amazonia to ogromny obszar na ziemi, który wciąż skrywa niezbadane tajemnice. Mimo ogromnego postępu technicznego, szczepionek, antybiotyków itd wciąż jest niebezpieczna dla tych, którzy się w nią zapuszczają. Przez swoją niedostępność i tajemniczość pobudzała wyobraźnię odkrywców. Od dawna wierzono, że największa dżungla na świecie ukrywa w sobie pradawne bogate miasto Eldorado zbudowane przez wysoko rozwiniętą cywilizację. Poszukiwało go tysiące ludzi ciekawych świata i niezwykle odważnych. Organizowano wielkie i małe wyprawy odkrywcze, po których ginął wszelki ślad. Wielu podróżników zginęło od głodu, chorób, robactwa i owadów lub zostało porwanych przez miejscowe plemiona, bądź popadło w obłęd. Jednym z takich zapalonych odkrywców był angielski pułkownik Percy Fawcet, który w roku 1925 wyruszył wgłąb amazońskiej dżungli razem z synem i jego kolegą. Postanowił odnaleźć to mityczne miasto, które miało być ukryte w nieprzebytych ostępach dorzecza Amazonki. Choć miał za sobą wiele niebezpiecznych ekspedycji i bogate doświadczenie to z tej wyprawy nie wrócił.
Zaginione miasto Z to opowieść współczesnego dziennikarza o nieudanej wyprawie Fawceta przepełniona niezwykłymi informacjami o tym, jak bardzo wrogie jest to środowisko Amazonii i człowiekowi i jego zwierzętom. To opowieść o człowieku niesamowitym i prawie szaleńczo odważnym i innych, którzy swoją pasję odkrywcy przypłacili życiem. To nie jest powieść i nie da się jej pochłonąć w jeden wieczór. Dużo nazwisk i dat, przenoszenie w czasie. Niemniej jednak dostarcza nam pewnej porcji wiedzy na temat Amazonii, surowych warunków życia i wiedzy tubylców, którzy każdego dnia walczą w niej o przetrwanie i przede wszystkim o tym, jakie żelazne zasady obowiązywały podróżników, co spotkało i ilu cierpień doznawali ci, którzy zapuścili się w jej ostępy. Jaki owad składał larwy pod ich skórą, czym groziło dotknięcie niebezpiecznej rośliny, dlaczego głodowali, co dręczyło juczne zwierzęta, czym groziło spotkanie z tubylcami, a czy dzikie plemiona wiedziały coś o państwie, jego granicach, rządzie?
Zaginione miasto Z to opowieść współczesnego dziennikarza o nieudanej wyprawie Fawceta przepełniona niezwykłymi informacjami o tym, jak bardzo wrogie jest to środowisko Amazonii i człowiekowi i jego zwierzętom. To opowieść o człowieku niesamowitym i prawie szaleńczo odważnym i innych, którzy swoją pasję odkrywcy przypłacili życiem. To nie jest powieść i nie da się jej pochłonąć w jeden wieczór. Dużo nazwisk i dat, przenoszenie w czasie. Niemniej jednak dostarcza nam pewnej porcji wiedzy na temat Amazonii, surowych warunków życia i wiedzy tubylców, którzy każdego dnia walczą w niej o przetrwanie i przede wszystkim o tym, jakie żelazne zasady obowiązywały podróżników, co spotkało i ilu cierpień doznawali ci, którzy zapuścili się w jej ostępy. Jaki owad składał larwy pod ich skórą, czym groziło dotknięcie niebezpiecznej rośliny, dlaczego głodowali, co dręczyło juczne zwierzęta, czym groziło spotkanie z tubylcami, a czy dzikie plemiona wiedziały coś o państwie, jego granicach, rządzie?
Książka pozornie nieciekawa (dużo nazwisk, dat) nie wciąga, nie pochłania wartkością akcji, ale warta jest przeczytania bowiem pozwala inaczej spojrzeć na odkrywców, dzięki którym pokolenia im współczesne wzbogacały się o wiedzę z zakresu geografii, przyrody i innych nauk. Właśnie. Ile razy zastanawiamy się nad tym jak kosztowna to wiedza i ilu szaleńców zapłaciło za nią życiem?

wtorek, 26 maja 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Wiosenny koncert zespołu Con Anima Musica
W sobotę, w gościnnych podwojach Pałacu Książęcego żagański zespół kameralny Con Anima Musica kolejny raz uraczył nas pięknym Koncertem wiosennym. Do organizacji tego wydarzenia zaangażowały się: Pałac Książęcy Sp. z o. o., Centrum Kultury, Biblioteka i oczywiście sami Wykonawcy.
Con Anima Musica, pasjonaci muzyki dawnej przenieśli nas swoim śpiewem o kilkaset lat wstecz i zaprezentowali repertuar z najwyższej muzycznej półki. W zestawieniu z piękną scenerią i wspaniałą akustyką Holu Turkusowego zapewnili nam wykwintną ucztę dla ducha. Trzeba mieć trochę polotu w pięknym pisaniu żeby oddać wszystkie wrażenia i doznania estetyczne jakich doświadczyliśmy.
A czego słuchaliśmy? Samych perełek:
W kolejnych częściach koncertu usłyszeliśmy po 4 utwory, razem 12.
Pierwszą część koncertu zaczęli kompozycją Amadeusza Mozarta, która, wskutek śmierci kompozytora została ukończona przez innych:
Lacrimosa
Mozarta
Sicut cervus Palestriny
Stabat Mater Dolorosa
Quando Corpus Pergolesiego
Sicut cervus Palestriny
Stabat Mater Dolorosa
Quando Corpus Pergolesiego
W drugiej części koncertu usłyszeliśmy mniej lub bardziej radosne pieśni wiosenne,
miłosne.
Muzycy zaczęli od wykonania późnorenesansowej pieśni miłosnej Matona Mia cara Orlando di Lasso, w
której zakochany deklaruje swojej pani, że będzie kochał
ją ile sił i z radością śpiewał pod jej oknem:
Matona Mia Cara Orlando di Lasso
Amarilli Mia Bella Giulio Cacciniego
JeNe L'ose Dire Pierra Certona
Tant que Vivary Claudina de Sermisy
Trzecią, anglojęzyczną część
koncertu otworzyło bezpośrednie nawiązanie do tytułu koncertu –
pochwała wiosny w renesansowym madrygale Now is the month of maying Thomasa Morleya.
Now is the
month of maing Thomasa Morleya
Somewhere over the rainbow z Czarnoksiężnika z krainy Oz
When I fall in love - Nat King Colem
Dobranoc ci Anusieńku Adama Strzeżowczyka
Do odbioru słuchanych utworów wprowadzała na zaprzyjaźniona z zespołem Pani Wioletta Stachura, która, jak zawsze, świetnie sprawdziła się w roli konferansjera.
Do odbioru słuchanych utworów wprowadzała na zaprzyjaźniona z zespołem Pani Wioletta Stachura, która, jak zawsze, świetnie sprawdziła się w roli konferansjera.
Było pięknie, nastrojowo i klasycznie. Dla niektórych słuchaczy zbyt krótko, ale to tylko jeszcze bardziej podsyciło nasz apetyt na jeszcze. Muzycy zespołu Con Anima Musica kochają śpiewać i jeszcze nie raz i nie dwa rzucimy wszystko, by przyjść na ich koncert. Czym nas uraczą? Hm... wszystko jedno, i tak będzie pięknie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



